28.03.2015

Przegląd zdjęć miesiąca 03/2015

Zaplanowałam sobie spokojny marzec. Miał być odpoczynek w Alpach (jedyne, co udało mi się w 100% zrealizować). Myślałam, że będę dokładnie wiedziała na czym stoję, będę więc mogła rozpocząć przygotowania do studiów i przeprowadzki oraz nadrobić wszelkie zaległości towarzyskie. A wyszło jak wyszło, czyli miesiąc w rozjazdach, organizowanie wszystkiego na ostatnią chwilę, sporo nerwów. Nauczyłam się jednak cierpliwości. I nauczyłam się elastyczności. Teraz już wiem, że życie płata różne figle i nie można sobie wszystkiego dokładnie rozplanować, zawsze trzeba brać pod uwagę dodatkowy margines czasowy.

W tym roku na deskę wybraliśmy się do Fieberbrunn. Rejon wymarzony dla freeride'owców! Dawno nie miałam tyle zabawy, wracałam ze stoku każdego dnia przemoczona, totalnie zmęczona, ale i przeszczęśliwa. Było mnóstwo świeżego puchu na stoku, przez co miałam wrażenie, że deska płynie, jak po morskiej fali! :)

Co prawda z kilkudniowym opóźnieniem, ale i mnie dane było świętowanie Holi - to hinduistyczne święto wiosny. Przypadkiem w mieszkaniu przyjaciela dobrałam się do kolorowego barwnika, no i mi się dostało...

Tak wiem, że ostatnie pół roku spędziłam w Niemczech, niemniej jednak warto przypomnieć sobie porządnie gramatykę przed rozpoczęciem studiów. Szczególnie, że uczelnia dała mi motywacyjnego kopa, ale o tym innym razem... Dlatego w ostatnich tygodniach przeprosiłam się z moim licealnym repetytorium i odświeżyłam naszą starą miłość!

A w domu powoli pojawiają się wiosenne i świąteczne akcenty :) Najbardziej ucieszył mnie dzisiaj zakup hiacynta i żonkili!

Moja najukochańsza na świecie Mordeczka!

Do napisania!

23.03.2015

Zmiany



Wracam na stare śmieci. Zniknęłam na ładnych kilka miesięcy, a uwierzcie mi, w tym czasie wywróciłam swoje życie do góry nogami. Podjęłam mnóstwo ważących (tak sądzę) na moim życiu decyzji, kilka dość spontanicznych, większość jednak starannie przemyślanych. Kosztowało mnie to mnóstwo stresu i emocji, ale nie żałuję. Wiem, że jest jeszcze za wcześnie, by oceniać, czy wyszło mi to na dobre, nie ma też sensu gdybać, jak potoczyłoby się moje życie, gdybym była nieco bardziej zachowawcza. Mnóstwo się w ciągu ostatniego pół roku nauczyłam, również o sobie. W telegraficznym skrócie - przeprowadz(ił)am się do Berlina, rozpoczynam tam studia magisterskie, jeżeli chcecie mi w tej nowej przygodzie towarzyszyć, zapraszam.

21.11.2014

DIY sachets

Nudzi Wam się? Wyciągnijcie z szafy jakiś kawałek materiału, np. dawno nieużywaną apaszkę, liściastą herbatę, igłę, nitkę, olejek zapachowy i wstążeczkę i uszyjcie sobie woreczki zapachowe! Idealne do szafy, do butów, może nawet do auta? ;) Mam nadzieję, że jeszcze trochę i uda mi się uszyć takie woreczki na bieliznę ;)