21.10.2014

I love fall

1. Ulubiona jesienna szminka?
Paese 54, to mój ulubieniec nie tylko tej jesieni :)

2. Ulubiony jesienny lakier?
Avon Gel Finish Barely There

 3. Napój, który towarzyszy Ci w jesienne dni?
Herbatka five o'clock, hiszpańska mandarynka:)

 4. Ulubiona świeca zapachowa?
Świeca, którą dostałam w prezencie na urodziny - sprawdza się doskonale w jesienne dni - o zapachu zielonej herbaty :)

 5. Ulubiony jesienny zapach?
La vie est belle, Lancome. Przepiękny, troszeczkę "cięższy" zapach.

 6. Ulubiony szalik i/lub akcesoria?
Komin H&M, czapka ĘĄ, rękawiczki Medicine

7. Gdybyś poszła na imprezę halloweenową za co byś się przebrała?
Pewnie za włóczykija. W wersji nieco bardziej skompikowanej w przygotowaniu - za bobka.

8. Jaki trend tej jesieni podoba Ci się najbardziej?
Zdecydowanie szarości. Kocham szare rzeczy!

9. Co lubię, czego nie lubię w jesieni?
Jesień kocham. Kocham za kolory, za szuranie butami w liściach, za swetry, za długie wieczory, za świeczki, książki i herbatki. I za to, że zaraz będą Święta i zima!
Jedyna rzecz, która mnie boli jesienią, to wstawanie w ciemnościach. Jakoś tak ciężko podnieść wtedy ten tyłek z łóżka ;)

17.10.2014

Wishlista #002


Emu, trencz (na ten powyższy za cholerę mnie nie stać, ale marzy mi się jakiś ładny), piżama z bobkiem, roller do twarzy, żółty parasol (naoglądałam się za dużo How I Met Your Mother) i olej kokosowy (tak wszędzie zachwalany!)

14.10.2014

The more I get of you, the stranger it feels

O zdobywaniu doświadczenia


Halo, są tu jacyś studenci? Macie już za sobą jakieś praktyki zawodowe? Ja mam. Nie jedne, ba, nawet nie dwie, a trzy. I jestem w trakcie czwartego stażu.
Jak jest z Wami? Uczycie się tam czegoś, czy tylko dostaliście pieczątkę potrzebną do zaliczenia studiów i poszliście do domu? Ja mam to szczęście, że każde moje praktyki poszerzają moje horyzonty. Nikt mi nie kazał robić kawy czy kserować dokumentów. Uczę się więc.
Ale nauczyłam się też, że znaleźć jakąkolwiek bezpłatną praktykę nie jest łatwo. Ile ja się maili narozsyłałam! Przykładowo, w Polsce, na 20 wysłanych maili dostałam 2 odpowiedzi, z czego jedną pozytywną. Dla porównania - w Niemczech na 20 maili wysłanych otrzymałam 18 odpowiedzi; fakt - większość negatywną, bo terminy mieli zaklepane do końca roku (już w maju!). Ostatecznie jednak zostałam przyjęta. Co więcej, robiąc mój drugi staż właśnie w Berlinie, byłam po trzecim roku studiów, a mój opiekun zdziwił się, że tak mało staży dotychczas odbyłam! I miał rację. Bo gdzie, jak nie w pracy właśnie przekonam się, czy moje studia są dla mnie? Gdzie się więcej nauczę - nad książkami, czy w laboratorium?
Żeby dostać się w Polsce na naprawdę fajny (czytaj: trzymiesięczny, płatny) staż trzeba mieć sporo szczęścia i  nierzadko przejść przez kilkuetapową rekrutację. Dokładnie tak, jakbym starała się o stałe zatrudnienie ;) Dziwne, że nikt nie chce darmowej siły roboczej. A później w ogłoszeniach o pracę czytam "wymagane minimum dwuletnie doświadczenie". Hipokryzja.